Wtorek
13.10.2026
nr 286 (7744 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: KUDŁATY Kraków cię pozdrawia :)

Autor: Onufry wuj  godzina: 04:13
Bfgj Nie ma dziś znaczenia, skąd pochodzi kondydat na prezia Krakowa. Przecież dłuuuugie lata w Krakowie prezydentem był Majchrowski z Sosnowca rodem. Te wybory były plebiscytem między reżimowym lewactwem jego mać, a Krakusami, którzy marzyli tylko o jednym - by reżimowe lewactwo z Krakowa wykopać na zbity czerwono - pstrokaty pysk. Lecz jakiś sukces KałO z przystawkami jednak odniosło. Może nie w całym Krakowie, ale w miejscu pobytu największych KałOskich wielbicieli... Senatorini Koalicji Obywatelskiej może poszczycić się potężną przewagą nad swoim konkurentem. Takową osiągnęła w... Areszcie Śledczym w Krakowie, Oddziale Zewnętrznym w Krakowie-Nowej Hucie. Całe 72,22% głosów tam dostała!!! My Polacy jesteśmy litościwym narodem, więc już za rok, po wyborach parlamentarnych wyślemy KałOwców tam, gdzie już jest ich największy elektorat. Podobno recydywa już przygotowuje nowe zwroty w grypserze: - za co kaołujesz? - nie szamać, idę do bardaszki na KałO! Chłe, chłe, chłe...

Autor: bfgj  godzina: 07:50
@Onufry wuj Nie do końca się z Tobą zgadzam i uważam że lewactwo w Krakowie jest nadal mocne i ma duży elektorat. Analizę że jest tak jak piszę przedstawiłem powyżej we wpisie: Autor: bfgj Data: 12-10-26 11:36 Lewactwo głosowało na Piątkowską w 100% i w jakiejś części na Gibałę z powodu patriotyzmu regionalnego ze względu że Piątkowska ani nie urodziła się w Krakowie ani nie mieszka. Krakusy nawet Ci lewicowi nie lubią spadochroniarzy z Warszawy i nie tylko spadochroniarzy. Więc na pewno część lewaków nie głosowała na Piątkowską tylko nie mając wyjścia na Gibałę. Być może ,że część z nich w ogóle nie poszła na wybory. Martwi mnie wysokie poparcie dla lewicy w Krakowie. Bo to przecież gród królewski.

Autor: domiś2  godzina: 08:46
wuj ma rację, to wielkie zwycięstwo komunistycznej prawicy... II tura PiS - Michał Drewnicki = Ziobro % Konfa - Bartosz Bocheńczak = Ziobro % Te jakże świetne wyniki dają pewność, że w wyborach parlamentarnych za rok z haczykiem... będzie podobnie. Biedne przegrane Kołowcy mają poparcie tylko 38%, a to daje tylko większość parlamentarną.

Autor: August  godzina: 09:48
O matko i córko, kolejna różnica poglądów o zawartość czapki śliwek! To fascynujące, jak jednomyślną diagnozę dotyczącą wyboru prezydenta Krakowa postawiły wszystkie bez wyjątku pracownie analiz socjologicznych. To wręcz nieprawdopodobne, jak krakowski grunt połączył nie tylko młodzież o poglądach skrajnie wolnorynkowo-prawicowych (Konfederacja) z miejskimi aktywistami o profilu socjalno-ekologicznym (Lewica i ruchy miejskie) oraz wyborcami PiS. Coś, co na poziomie Sejmu jest absolutnie niemożliwe, w Krakowie stało się faktem. Połączył ich wspólny wróg: partyjny beton i stagnacja. Młodzi ludzie z Konfederacji nie głosowali przecież na program Lewicy, a lewicowi aktywiści na postulaty prawicy – obie grupy zagłosowały na antysystemową zmianę pokoleniową. Kraków stał się unikalnym laboratorium politycznym, w którym doszło do zjawiska określanego w socjologii jako negatywna koalicja wyborcza. Oznacza ono zjednoczenie skrajnych biegunów nie wokół wspólnego programu, ale przeciwko dotychczasowemu układowi. Po ponad dwudziestu latach rządów jednego prezydenta, dla młodego pokolenia krakowian – bez względu na to, czy marzą o wolnym rynku bez podatków, czy o zielonych parkach i tanich mieszkaniach czynszowych – dotychczasowy system stał się synonimem stagnacji, betonozy i układów deweloperskich. Kraków pokazał, że na poziomie lokalnym tradycyjne podziały na lewicę i prawicę potrafią całkowicie stracić na znaczeniu, ustępując miejsca podziałowi na „stare” i „nowe”.