|
|
Środa
23.09.2026nr 266 (7724 ) ISSN 1734-6827 Dyskusje problemowe Temat: Generałka Klaczserwatorka Autor: Onufry wuj godzina: 05:05 Rządzą myśliwymi wariaci (lowiecki.plhttps://youtube.com/shorts/BQ-q721oFc0?is=NbccptsSZRGrbGY6) Autor: August godzina: 10:32 Żeby wklejać tego typu wypowiedzi, mające na celu robienie podśmiewajek (lowiecki.plhttps://www.facebook.com/reel/2062202731108008) z rzekomych niedorzeczności, trzeba chyba skończyć „szympansią akademię medyczną”. Absolwenci uczelni wojskowych – czy to akademii w Rembertowie, Leningradzie, Stanfordzie, czy nawet West Point – doskonale wiedzą, że pojęcia takie jak „go”, „slow-go” i „no-go” to oficjalna terminologia NATO stosowana w języku angielskim. Określenia te służą do profesjonalnej oceny przejezdności i dostępności obszaru dla wojsk (zarówno pieszych, jak i zmechanizowanych). Stanowią one absolutną podstawę planowania taktycznego oraz standardowy element wojskowej analizy terenu (ang. Terrain Analysis) w armiach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Polska ściana wschodnia w planach obronnych od dziesięcioleci nie była traktowana jako płaska, łatwa do pokonania autostrada dla czołgów, lecz jako potężny, naturalny system barier wodno-błotnych. Odnosząc się do eksperckich narracji politycznych – m.in. formułowanych przez byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka na temat rzekomego „oddawania ściany wschodniej bez walki” – warto ujawnić kluczowe fakty topograficzne. Wzdłuż samego pasa granicznego Bugu tereny zalewowe o statusie „slow-go” (ruch utrudniony) oraz „no-go” (teren nieprzejezdny) obejmują nawet kilkaset tysięcy hektarów. W tym rejonie nie trzeba czekać, aż barierowe błota utworzą się same z dnia na dzień. Dawne koryta cieków wodnych, choć współcześnie spacyfikowane i osuszone przez meliorację, w przypadku kontrolowanego nawodnienia błyskawicznie powracają do swojego pierwotnego stanu, idealnie odpowiadając definicji wojskowego bagna. Tereny te w planach taktycznych Wojska Polskiego są uwzględniane jako naturalna przeszkoda inżynieryjna od momentu naszego wejścia do struktur NATO. Co istotne, współczesne projekty nawadniania tych obszarów nie są żadną nowością. Doskonale wpisują się one w unijne programy środowiskowe, takie jak Natura 2000, których celem jest renaturyzacja i przywracanie pierwotnych ekosystemów zdewastowanych niegdyś przez masowe osuszanie. Dzięki temu ochrona przyrody w naturalny sposób podnosi potencjał obronny kraju , a te miliardy to dobra pożywka dla skretyniałych i niedoinformowanych konowałów. Poza tym uważam, że tak sprzedawana tematyka adresowana jak czytam do ćwierć inteligentów nie powinna funkcjonować w mediach. |