strona główna forum dyskusyjne


























Galerie ostatnio dodane



Ameryka
Zdjęcia otrzymałem dzięki uprzejmości mojego znajomego ze Stanów, zdięcia może nie oddaja rzeczywistego wygladu ale poroże jest faktycznie "poplątane okrutnie".moja mała "Diana"
Oto jak mała "Diana", czyli córcia Zuzia z dumą prezentuje skromne efekty wypadu swojego taty na koguty. Ma dopiero trzy lata, a już mnie wysyła na polowanie z okrzykiem "Darzbór tata" i wystawia kolanko!Szczęnięce lata
Szczenięce lata mojej towarzyszki łowów.piżmowoły
U nas też kiedyś żyły, ale zniknęły wraz z lodowcem.WHISKY Kłusująca Sfora -GP
12-10-08 16:42
autor: .Marek Bublej.
12-10-08 14:28
autor: maciek s.
12-10-08 09:51
autor: Becaz wn
11-10-08 22:48
autor: rales
11-10-08 22:41
autor: parsonek
kaczuchy
.....moje polowania
PSY MYŚLIWSKIE
Psy myśliwskie w pracy i zabawie. na ryby..
Pokoty mojego Taty
Mój Ojciec - Andrzej Sierpiński jako młody myśliwy polował i pracował w okolicach Białegostoku. Pracował jako felczer - prawie lekarz. Obecnie jest lekarzem - kończy w tym roku 70 lat. Na urodziny postanowiłem zrekonstruować , zretuszować zdjęcia z albumu myśliwskiego Taty. 
Najbardziej podoba mi się ogromny ryś - strzelony na zbiorówce w miejscowości Carskie Sioło - Nadleśnictwo - Waliły -  w dniu 10 luty 1968 roku. 
Z trofeum wilka wiąże sie bardzo ciekawa historia. Tata jako młody felczer został wezwany na wizytę domową. Mąż kobiety wiózł ojca saniami, była podobno mroźna i ciężka zima. Wilki zaatakowały sanie, koń się spłoszył i stanął dęba. Ojciec spadł z sań, a chłop który wiózł go - uciekł i zostawił samego na pastwe losu. Ojciec strzelał kilka razy, jeden basior zaatakował ojca. Tata musiał dorżnąć go nożem. Udało mu sie. Nocądotarł do chorej kobiciny we wsi. Mąż kobiety jak zobaczył mojego Tate -  uciekł ze swojego domu oknem.
11-10-08 20:25
autor: Sniper7
11-10-08 12:17
autor: waldi560
10-10-08 22:33
autor: borik
10-10-08 22:05
autor: 1111
10-10-08 21:41
autor: pharmacist
Klub Polskich Dian Leżajsk 3-5.10.2008
W miniony weekend w Leżajsku odbył się X Międzynarodowy Festiwal Łowiecki, w którym miałyśmy zaszczyt uczestniczyć. Sarna
Pierwsza pozyskana w tym sezonie.Trzy jelenie
Dzisiaj pyta się tata gdzie tu jechać za jeleniami./moje ostatnie dwa wyjazdy i cztery jelenie pozyskane/.Mówie jedż koło torów a nóż bedzie ci dane strzelić.Ja bym tam właśnie pojechał ale dzisiaj daje spokój żeby nie drażnić małżonki.Godzina 19 telefon a w słuchawce .''weż przyczepke bo strzeliłem cielaka łanie i byka.''jesień2008
Jesienne polowania...znaleziona czaszka żbika
Podczas rykowiska znalazłem 120 metrów od pustego już gniazda orła czaszkę żbika. Pomimo rozbitej orlim dziobem potylicy miała 16,7 pkt CIC, czyli tyle, ile rekord Polski. Nieuszkodzona byłaby większa o 0,2 - 0,3 pkt, czyli możliwe byłoby złoto!!
10-10-08 18:02
autor: Kaśka85
09-10-08 22:54
autor: wojtek01
09-10-08 21:10
autor: sowland
09-10-08 18:42
autor: sauer202
09-10-08 14:34
autor: rales
Jesienne klimaty
Tak hasałem sobie trochę, korzystając z urlopu, po polach i lasach. No i niestety rogacze omijały mnie szerokim łukiem, dziki nie nawiązały współpracy, a na rykowisku lubię sobie posłuchać byków i ewentualnie jakiegoś zobaczyć. Dlatego chętnie sobie chadzam jako osoba towarzysząca. Kolega rozstawia kraczajkę, a ja statyw i obydwaj jesteśmy zadowoleni. Ale udało mi się zmniejszyć trochę pogłowie kaczek, zwłaszcza płci męskiej. Można więc powiedzieć, że Św. Hubert mi jednak darzył, z czego się bardzo cięszę. Zawsze to warto mieć dobre kontakty z "górą"  :-).

Zastanawiałem się jak uszeregować fotki w tej galerii i postanowiłem, że będą wstawione w zależności od pory dnia w jakiej zostały wykonane, czyli zaczniemy od świtu, a skończymy na zmroku. Mam nadzieję, że przynajmniej niektóre się spodobają. Jest tu trochę Kaszubskich krajobrazów i co nieco mejscowych ssaków.
Miłego oglądu - KłyszPierwszy dzik
	Widoczny na zdjęciu dzik nie jest pierwszy, z jakim się spotkałem. Moja łowiecka droga i szlak dziczego wędrowania skrzyżowały się po raz pierwszy pod koniec września 2005 roku. Przebieg wydarzeń kształtował się następująco…
	Będąc myśliwym z dwumiesięcznym stażem wielokrotnie wychodziłem ze swoją „kochanką”, moją dwunastką, na spacery i zasiadki. Nie mogę nazwać tego polowaniem, ponieważ czas spędzany w łowisku był zbyt krótki, zaledwie 2-3h. Większość wolnego czasu poświęcałem córce Amelii. Już wtedy, w wieku 18 miesięcy, potrafiła odróżnić kaczkę od bażanta, lisa od tchórza, dzika od jelenia. Wspólnie czytaliśmy „Łowca Polskiego”, a ja tłumacząc jej fotografie zwierząt, próbowałem zasiać ziarenko łowieckiego bakcyla, no bo „czym skorupka za młodu nasiąknie…” Już wtedy byłem z mojej córy, może przyszłej Diany, bardzo dumny. Powracając do tematu spacerów łowieckich muszę podkreślić, iż celem mojego zainteresowania była zwierzyna drobna. Powód może i był błahy, ale dla mnie dosyć ważny. Chodziło o to, abym pierwszego dzika strzelił na polowaniu zbiorowym. Chciałem przeżyć prawdziwe, zgodne z nakazami tradycji, pasowanie. Pasowanie wśród kolegów, przed łowczym, w obecności prowadzącego, z całą oprawą muzyczną i radością jaka towarzyszy tej ceremonii. Dlatego też polowałem na terenach „dziczo ubogich”, aby czasem nie napotkać czarnego zwierza, któremu bym pewnie nie darował, bo skoro św. Hubert darzy, to trzeba brać. Tereny te, to pola nad jeziorem, gdzie mieszkałem, skrawek łąki i wysoki drzewostan olchowy, rzadki jak włosy na mojej głowie.
	Po dość długim wstępie, obrazującym moje podejście do polowania i dzików, mogę przejść do konkretnego tematu. A więc w pewien wrześniowy wieczór wybrałem się na polowanie, tak, na polowanie…
	Pojechałem na wyżej opisywane miejsce o 17.30. Do godziny 18ej robiłem włóczkę w nadziei zwabienia lisów, których w tym miejscu nie brakowało. O 18ej usiadłem na gałęzi grubej olchy tuż przy łące, w odległości ok. 30m od starego nęciska, gdzie pewien myśliwy zostawił kilka kolb kukurydzy. Ową gałąź obwiązałem poduszkami, aby złagodzić skutki niewygodnego siedzenia. O 20ej zrobiło się ciemno i do tego czasu nic się nie wydarzyło. Przez kolejne 2h obserwowałem sarny żerujące na łące. Wypatrywałem rudzielców, które z bliżej nieokreślonych przyczyn nie chciały się pokazać. Nagle całą moją uwagę skierowałem w stronę jeziora, gdzie usłyszałem głośny trzask łamanych gałęzi. Pierwsza myśl – dziki. Kierowały się w moim kierunku. Zdziwiłem się, ponieważ tam gdzie siedziałem, nie było nic, poza kilkoma kolbami kukurydzy, co by mogło je zwabić. Jednak gdyby chodziło im o kukurydzę, to z pewnością wybrały by pole z kukurydzą, które znajdowało się w przeciwnym kierunku do ich wędrówki. Po upływie ok. 10 min. znajdowały się w drągowinie, na wprost mojej zasiadki. Pomyślałem, że są 2 lub 3 sztuki. Jak się później okazało, był jeden… Księżyc jeszcze nie był za wysoko, na bezchmurnym niebie zasypanym jasno świecącymi gwiazdami, więc w duchu pomyślałem „nie spieszcie się, wyjdźcie za godzinę, będzie lepiej widać”. Chyba mnie usłyszał, bo krążył przez ten czas po „lesie” w miejscu, w moim mniemaniu, dziczo beznadziejnym. Po upływie ok. godziny wyraźnie zaczął iść w moim kierunku. Idąc robił tyle hałasu, że z łatwością mogłem w wyobraźni odczytać trasę, jaką podążał. Krok po kroku „widziałem go” jak się zbliża. Trzask łamanych gałęzi, szelest rozrywanych chwastów i roślinności, przez którą się przedzierał…Szedł z wiatrem więc nie mógł mnie zwietrzyć, zachowywał się tak niezgrabnie, że zasygnalizowana obecność dała mi odpowiednio dużo czasu na przygotowanie się, odległość niewielka, gwarantująca skuteczny strzał. Po prostu nie miał szans, a jednak…
 Mój dzik doszedł na skraj łąki, stając tuż przed krzakiem rosnącym nieopodal. Byłem przygotowany czekając, aż wysunie tabakierę, łeb i ucho, za którym zamierzałem ulokować brenekę. A on stał, czekał za krzakiem, aby po upływie kilku minut odwrócić się i odejść w kierunku, z którego przyszedł. Odprowadziłem go w myślach zadając sobie pytanie, dlaczego…? 
Przecież wszystko było idealnie dograne. Siedziałem na gałęzi do 1ej zastanawiając się, co było nie tak. Znalazłem odpowiedź… On po prostu wiedział, że czekam. Przyszedł nie ukrywając swojej obecności, poczekał na idealne dla myśliwego warunki, podszedł najbliżej jak mógł by zadrwić ze mnie…
Po powrocie do domu, leżąc już w łóżku, zastanawiałem się, czy to polowanie uznać za udane czy nie. Po 7h czekania, z odduszoną gałęzią na zadku wróciłem bez strzału do domu. Nie potrzebowałem wiele czasu, aby opisywane polowanie uznać za bardzo udane. Polowanie, podczas którego przeżyłem tyle emocji, mimo iż nie rozwiałem strzałem otaczającej mnie ciszy. No i w końcu polowanie, podczas którego napisałem pierwszy rozdział mojej przygody z czarnym zwierzem.
Mam nadzieję, że „mój” dzik będzie równie skutecznie omijał moich kolegów myśliwych, jak mnie. Chciałbym się jeszcze z nim spotkać, najlepiej za kilka lat, aby napisać drugi rozdział naszej przygody, nie koniecznie ostatni…
wymarzony kozioł
Czy któryś z Kolegów mógłby mi powiedzieć czy "mój kozioł" ma szanse na brązowy medal. Zapewne są Koledzy którzy mają już medalowe trofea i z pewną dozą prawdobodobieństwa będą mi w stanie powiedzieć jak jest :-) Nie mogę sie już doczekać wyceny medalowej....czworak
Czwórlufka brata mego Dziadka. Broń od 1938 roku przebywa Szwajcarii. Duża kula to 9,3x74R, mała obecnie to 22 LR, wcześniej nieustalony inny podobny, ale z powodu zaprzestania jego produkcji przekalibrowany we wczesnych latach powojennych na powyższy. Gładkie to 14/65, również już nigdzie nie produkowane.Oświadczenia
09-10-08 12:22
autor: Kłysz
09-10-08 11:28
autor: Adrianooo
09-10-08 10:57
autor: czarny
09-10-08 10:10
autor: rales
08-10-08 12:11
autor: fenek
Opinia prawna
NOBEL z Fox-Klanu
Jamole :))
X Międzynarodowy Festiwal Łowiecki
W dniach 03-05.10.2008 w LEŻAJSKU odbył się X Międzynarodowy Festiwal Łowiecki. dzik
08-10-08 12:11
autor: fenek
08-10-08 09:13
autor: w Pogoni za Marzeniem
07-10-08 22:43
autor: FrYcU
07-10-08 21:41
autor: BOGUŚ
07-10-08 16:58
autor: slaw65
Szczenięta jagdteriery
Szczenięta foksteriery szorstkowłose
Puchar Jesieni Bronówek 2008
Dnia 05.10.2008 na strzelnicy w Bronówku należącej do koła łowieckiego Knieja z Wałbrzycha odbyły sie zawody o Puchar Jesieni. Pogoda sprzyjała strzelającym i organizatorom mimo chłodu i momentami silnego wiatru. Główna klasyfikacja obejmowała wyłącznie konkurencje śrutowe : skeet, bażant oraz trochę urozmaicony trap (5x pojedynczy, 5x dublet, 5x pojedynczy z podchodu, 5x dublet z podchodu), zając niestety znowu odmówił posłuszeństwa i konkurencje anulowano. Konkurencje kulowe były osobno sklasyfikowane i wyłoniły mistrza kuli. Po zawodach rozegrano tradycyjnie juz pokera. Ogólnie udział wzięło 30 zawodników a 25 z nich postanowiło strzelać również kulę. Rykowisko 2008
CZ527 7,62 x 39 + Burris ED 1,5-6 x 40
07-10-08 16:12
autor: w Pogoni za Marzeniem
07-10-08 16:10
autor: w Pogoni za Marzeniem
07-10-08 15:47
autor: Quaf
07-10-08 14:39
autor: Mortalcombat
07-10-08 13:42
autor: ozmos

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.