strona główna forum dyskusyjne


























Galerie ostatnio dodane



Mój psiak
Zdjęcia z konkursu. Dyplom I stopnia.
Gościnnie w WKŁ "PUCHACZ"
Dzięki zaproszeniu Kolegów z WKŁ "PUCHACZ", była okazja spotkać się w "Puchaczówce" i zapolować na gąski. Mrówa obiecał dużo gęsi i tak też było. Edward mówił, że czas spędzony z nimi nie będzie zmarnowany, a zabawy będzie dużo i też tak się stało. Andrzej obiecał, że zawsze dopilotuje w miejsca, gdzie gęsi będzie można pooglądać i postrzelać i tak też było.
Dziękuję w imieniu Kolegów, którzy ze mną pojechali do PUCHACZA,  i w swoim własnym, za czas spędzony w Waszym gronie.
Do zobaczenia.Byk-rykowisko 2005
pora zaczynać
KŁ TROP w Mysłowicach - dzieciom
KŁ TROP w Mysłowicach poraz kolejny zorganizowało konkurs wiedzy o łowiectwie i ochronie przyrody dla dzieci ze szkół podstawowych nr 2 i 3 w Mysłowicach. Rywalizacja była zacięta a odpowiedzi na zadawane pytania przez prezesa kol. Mariusza Miśkę i sekretarza kol. Ryszarda Bączyka niejednokrotnie były na poziomie zdających do PZŁ. Po wyczerpujących odpowiedziach był poczęstunek, pieczone kiełbaski na ogniu i zabawa na łonie natury. Najlepszym wręczono nagrody książkowe, a szkoła podstawowa nr 3 otrzymała datkowo liska
02-11-05 20:23
autor: EDI
02-11-05 19:57
autor: Andrzej Skawiński
02-11-05 12:11
autor: Mortalcombat
01-11-05 21:22
autor: lzb
01-11-05 03:20
autor: Waldemar TROP
Tarnica 2005.10.29.
Piękna tym razem pogoda nie pozwoliła siedzieć  spokojnie w domu.  Pojechaliśmy w czteroosobowym rodzinnym składzie do Wołosatego, a później pieszo na Tarnicę. Dla żony i dzieciaków to pierwsza wyprawa "na koronę" Bieszczad.  Moose 2005/Manitouwadge
Mam kilka zdjec.
W zeszlym tygodniu bylem na polowaniu na losia, w polnocnej czesci mojej prowincji. Jedno z lepszych polowan na jakich bylem. Teren uroczy, duzo zwierza i roznych przygod. Na polowanie wybralismy sie w czworke, Rob, Jim, Joe i ja. Kazdy z nas mial do dyspozycji ATV, Rob mial Polaris 500, Joe rowniez, Jim Yamaha 450 i ja na swoje Kawasaki 650.
Nigdy nie polowalem na motorkach, wiec byla to nowosc. Sa oczywiscie przeogromne zalety, typu pokrycie duzej czesci terenu, mozliowsc przewozenia ekwipunku i wjezdzania w miejsca, w ktore nawet nie chce sie wchodzic. Wady sa takie, ze odglos silnika odstrasza zwierza.
Jednak dzieki swojemu quadowi, moglem ustrzelic loszaka. Wynalazlem miejsce, ktore mialo wglad na polane, wielkosci ponad 100 ha, wlasciwie byla to taka 'savanna' przecieta rzeczka, gdzie najdalszy punkt na strzal wynosil okolo 900 jardow. Na 20 minut przed czasem konczacym polowanie tego dnia wyszla mi klempa, na odleglosc okolo 300-350 jardow. Liczylem, ze pojawi sie za nia byk, na ktorego mielismy odstrzal. Niestety nic. Jednak za piec minut pojawil sie drugi los, ktory byl mniejszy od klempy, wydawalo mi sie, ze moze to mniejsza klempa, ale po dokladnym sprawdzeniu jej w lornecce, zauwazylem, ze jest to loszak, ktory od czasu do czasu podbiega do krowy napic sie mlesia.
Odleglosc byla dosc znaczna, mialem jeszcze okolo 10 minut na oddanie strzalu, wiec postanowilem poczekac, moze podejda blizej. Jak na zlosc, weszly w zarosla i znikly. Bylem troche zawiedziony, ale z drugiej strony cieszylem, ze z mozliwosci zobaczenia tego poteznego zwierza w jego naturalnym otoczeniu.
Po chwili jednak, pojawili sie znowu z tym, ze na odleglosci ponad 500 jardowej, bylem zawiedziony, ale powiedzialem, ze mimo wszystko sprobuje oddac strzal.
Mierzac odleglosc wyszlo okolo 510 jardow. Stalem na gorce, wiec zaczalem kalkulowac jaka poprawke mam wziasc uwzgledniajac dystans i kat pochylenia.

Wyliczylem, ze 4 cale powinny byc OK. Nacelowalem i oddalem strzal, niestety pudlo. Jednak widzac, ze kula uderzyla przed cielakiem, a on wciaz stal i gapil sie nie wiedzac co sie stalo na klempe, ktora probowala wywachac niebezpieczenstwo, jednak szum wody i odleglosc oraz wysokosc nie mowily o zagrozeniu. Po dwoch minutach, na minute przed koncem polowania postanowilem oddac ostatni strzal. Zwierze ustawilo mi sie perfekt na sztych, powoli przemieszczalo sie do przodu. Przyjalem poprawke 8 cali i znowu strzal i loszak pada w ogniu.

Klempa zaraz do niego podbiegla, a ja droga radiowa porozumialem sie z kolegami, ktorzy byli oddaleni o jakies 3 kilometry i nie slyszeli mojego strzalu.
Zaraz do mnie przyjechali. Jednak bylo ciemno a przeprawa przez rzeczka po ciemku i klempa, ktora stala nad loszakiem kazala nam odlozyc poszukiwania na nastepny poranek.

Kiedy dotarlismy do miejsca strzalu, okazalo sie, ze trzeba bedzie wyciac pas lasu, dla ATV, oraz wybudowac tymczasowa przeprawe przez rzeczke. Pila spalinowa odstraszyla klempe i powalona drzewa przez rzeke pozwolily nam na przejscie na druga strone i odszukanie loszaka. Kiedy dotarlismy na miejsce i zmierzylismy dystans okazalo sie, ze byl to strzal na 480 jardow, prosto na przod klatki piersiowej lamiacy kosci, ale nie uszkadzajacy wnatrz. Bylem strzasznie szczesliwy, bo wlasnie tam celowalem i powiedzialem chlopakom przy kolacji o tym, ze cel byl przod klatki.

Mam wiec znowu szczecie, podobnie jak w zeszlym roku, po za tym jeszcze jedno polowanie za pasem na losia pod koniec listopada.Uroczystości w "Kniei"
Oprócz obrad na majowym Walnym, miła, ale zarazem troszkę smutna uroczystość. Po 53 latach, założyciel koła, mój Dziadek Eugeniusz odchodzi na łowiecką emeryturę...
Całą uroczystość odbyła się w  odnawianym przez moje Koło domku myśliwskim "Pod lipą", który w sobotę 20 sierpnia został w końcu oddany do użytku. Było to dla "Knieji" wielkie święto, które uczciliśmy przy kapitalnym pieczonym dziku, bigosie, grochówce i innych rarytasach z kuchni myśliwskiej. Nie zabrakło też podziękowanń dla osób z zewnątrz, którzy przyczynili się do powstania domku. Największe podziękowania należą się jednak kilku Kolegom z naszego Koła, którzy włożyli ogrom pracy w odnowę tego niezwykle symbolicznego obiektu. 
Ściany,  podłogi, parking, tablice informacyjne i miejsce na odpoczynek dla zwiedzajacych turystów - wszystko nowe,  jednak jak przyznali "starzy" Myśliwi jedno pozostaje bez zmian... atmosfera tego cudownego miejsca i gro wspomnień związanych  z domkiem myśliwskim "Pod lipą".kuloodporny 8-smak
Byk strzelony w Kole Łowieckim "DROP" w Kazimierzu Biskupim, przez mojego tatę-Andrzeja na koniec rykowiska.Waga tuszy 122 kg , poroża 5,5 kg.
Relacja: 
  Pierwszy strzał na komorę ( dolna część serca ) nie powala zwierza, zachodziła konieczność oddania kolejnych strzałów, gdyż byk stoi długo nieruchomo. Kolejny strzał celny  na komorę-byk odchodzi 50 metrów i zatrzymuje się.Podchodzę byka na ok.100 metrów i mierzę do niego trzeci raz z wolnej ręki-pudło! :( Repetuje szybko broń i trafiam go tym razem celnie! Zwierze jak kuloodporne odwraca się i rusza bardzo wolno w stronę lasu. Dopiero 5 strzał powala byka na ziemięPolowanie u Jarka na kaczki
31-10-05 09:06
autor: deer.hunter
30-10-05 23:21
autor: Peter
30-10-05 12:29
autor: mateo82
29-10-05 19:02
autor: MichałZ
29-10-05 09:50
autor: Leon
Kaleńsko 24-25.10.2005
dzik i psy
Nie ma to jak dobre towarzystwo i jeszcze lepsze psy.Myłkus
Sezon na kaczki
Otwarcie polowania na kaczki.Październikowe góry
W poniedziałek (24.10.05)  lało jak z cebra. Chwilami się przejaśniało. Dobry fotograf miałby pole do popisu. Niestety fachowiec ze mnie żaden ale nie wytrzymałem i parę fotek zrobiłem. Część zdjęć robiłem niewysiadając z auta - szkoda mi było sprzęu.
29-10-05 08:56
autor: Leon
28-10-05 20:28
autor: Hubertus26
28-10-05 15:52
autor: Mortalcombat
28-10-05 13:34
autor: Mortalcombat
26-10-05 21:43
autor: deer.hunter
nic nie było
Najciekawszy z moich kozłów
Moje dziki
A moze teraz ja sie pochawale moimi dziczkami.zdjecia mam tylko dwa, bo za kazdym razem jak cos pozyskalam to nie mialam ze soba aparatu:-)Lipcowe polowanie
Moje ulubione zabawki do polowaczki.
26-10-05 18:25
autor: rgas
26-10-05 13:51
autor: sauer202
26-10-05 13:49
autor: Marianka
26-10-05 13:47
autor: sauer202
25-10-05 19:44
autor: wilk357
Moje pozyskane zwierzaki
Narazie są dziki i kaczkiMój pierwszy odyniec
strzeliłem go 4.06.2005, o godzinie 19:30 (słonce było wysoko) waga 100kg, oręz 117pkt. a więc srebroRykowisko 2005
Mój ostatni byk 10ak nieregularny, 120 kg strzelony 8.10.2005Moje pieski
zima2004
25-10-05 17:58
autor: wilk357
25-10-05 14:39
autor: sauer202
25-10-05 14:25
autor: sauer202
25-10-05 11:58
autor: sauer202
24-10-05 20:19
autor: sauer202
Coś ze wspomnień
Każdy wie, że istniało kiedyś połączenie kolejowe Europy z Afryką, był to słynny „Orient ekspres”. Pociągiem tym z Europy podróżowali biznesmeni i myśliwi jadący na polowanie na czarnym kontynencie. Tych kilka zdjęć pokazuje, co z niego pozostało w obecnej chwili. Zdjęcia wykonane zostały w strefie przygranicznej Izraela i Libanu w miejscach raczej nie dostępnych dla turystów. Zdaję sobie sprawę, że zdjęcia nie wiele mają wspólnego z „Łowieckim”, jednak, gdy czyta się opowiadania myśliwskie z tamtych czasów, „Orient ekspres” ma swoje zaznaczone na stałe w literaturze swoje miejsce. Tych kilka zdjęć jest również moim wspomnieniem z pobytu w tamtych stronach świata.Koziołek
Słaby roztoczański szóstakpierwszy medal
srebrny oręż pierwszy odyniev w życiu i z takimi szablami 20cm i fajki 12 cm.
Zdięcia dzika zamieszczę nie długo muszę zeskanować z analogowego aparatu
wycinek
tego dziczka strzelilem w ostatnie rykowisko
Moje psy
24-10-05 18:45
autor: .Marek Bublej.
24-10-05 13:20
autor: sauer202
24-10-05 13:11
autor: sauer202
24-10-05 13:04
autor: sauer202
24-10-05 11:25
autor: alena

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.