strona główna forum dyskusyjne


























Galerie ostatnio dodane



Drapieżniki
Rogacze 2011
Rogacze sezonu 2011.Odsłonięcie pomnika WŁodzimierza Korsaka
W dniu 23.09.2011 w Gorzowie Wlkp. odbyła sie uroczystość odsłonięcia pomnika Włodzimierza Korsaka. W uroczystościach wziął udział poczet sztandarowy mojego koła tj. "Knieja" Ośno Lubuskie grzybki:))
"NADWISLANSKIE" kolo lowiecki
W dniu 2.10.2011r zostałem zaproszony przez kolegów  Roberta i Pawła do NADWISLANSKIEGO kola łowieckiego  w Szczucinie. Otwarcie sezonu na bażanty , Pogoda  dopisała a atmosfera na polowaniu zostanie na długo  w mojej pamięci .
06-10-11 22:07
autor: Piełka
06-10-11 13:58
autor: thomek
06-10-11 13:14
autor: wosiu
05-10-11 21:26
autor: słonka4
05-10-11 20:44
autor: guszec
Rykowiska czar
25-27.09.2011
W niedzielny, wrześniowy poranek lub raczej pod koniec nocy, wyjeżdżam z Marcinem polować na byka. Jako miejsce dzisiejszych łowów wybieram góry, u podnóża których rozciągają się dwie łąki. W zeszłym sezonie, podobno odzywały się tam byki, więc pełen nadziei, w towarzystwie przyjaciela, wyruszam po przygodę. W łowisku jesteśmy coś przed 5-tą. Będąc jeszcze przy aucie wita nas ryk jelenia, dobiegający gdzieś z kniei. W egipskich ciemnościach, małymi kroczkami, idziemy leśnym duktem w kierunku ambony. 10 minut później jesteśmy na miejscu. Siedzimy w ciszy czekając na dalszy bieg wydarzeń. W pewnej chwili odzywa się on, mój przeciwnik, moje wyzwanie. Ryczy w dole, gdzieś na łące. 
-Głos to ma konkretny – oznajmia Marcin.
-Ja się nie znam, to moje pierwsze rykowisko – odpowiadam.
Czekając aż zacznie świtać, kreślimy dalszy plan działania. O 5.50 schodzimy z ambony. Chwilę później jesteśmy na skraju zamglonej łąki.
-W połowie łąki stoi ambona, do której można dojść zarośniętą dróżką – tłumaczę kompanowi.
-Nie ma na co czekać, idziemy - ponagla przyjaciel.
Kilka minut później siedzimy na ambonie. Byk podgrzewa i tak gorącą atmosferę. Ryczy na wysokim lesie jakieś 200-300m przed nami. Marcin, na kloszu od lampy naftowej, daje mu kontrę. Szybko nawiązują dialog, a ja siedzę z boku jak Sierotka Marysia i nie dowierzam w to, co się w koło dzieje. Teraz rozumiem, teraz czuję rykowiska czar… Spoglądam w prawo, przy rowie z trzcinami coś się rusza. W szkłach lornetki dostrzegam sylwetkę jelenia.
-Marcin, idzie coś z prawej – informuję podekscytowany.
-Łania albo chłyst. To nas nie interesuje – tłumaczy towarzysz dzisiejszych zmagań.
Obserwuję zwierzaka, który wciąż ciągnie w naszym kierunku. Jest już blisko, przyszedł na 50m. Nie mogę się powstrzymać, łapię go w krzyżu lunety. Ósmaczek w drugim lub trzecim porożu stoi na blat, jakby wiedział, że nic mu dziś nie grozi.
-Szkoda kuli- podpowiada siedzący z boku kamrat.
-Wiem, ale nie mogłem sobie odmówić tego widoku – odpowiadam z uśmiechem.
Odkładam broń wypatrując mojego byka. Las jest pełen emocji, napięcie da się wyczuć w otoczeniu. Pozornie jest cicho, a jednak tyle się dzieje. Byk co jakiś czas przypomina o swoim królowaniu. Ryk króla tutejszych lasów przeplata się z dźwiękami „wabika” mojego wabiarza. 
-Nie przyjdzie, ma łanie, których nie zostawi – oznajmia Marcin.
-Nie chciała przyjść góra do Mahometa więc poszedł Mahomet do góry – proponuję z uśmiechem.
Schodzimy z ambony, w ukryciu idziemy na kraniec łąki, mijamy rów dzielący łan zieleni na 2 części. Wchodzimy w krzaki i czekamy. Szykuję plac do strzału, a Marcin przekomarza się z bykiem. Wyraźnie ruszył w naszym kierunku. Wszystko przygotowane, broń, lornetka, plan w głowie. Byk dochodzi na skraj lasu, staje w krzakach tuż za starą amboną. Marcin łamie gałęzie, byk w rewanżu okłada wieńcem pobliskie krzaczyska. Las dudni, gałęzie trzeszczą, ale byk na otwarte wyjść nie zamierza. Zaczyna odchodzić, ciągnie za łaniami. Serce wali jak szalone. Cholera, opanuj się, uspokajam sam siebie.
-Nie znam terenu, nie wiem gdzie pójdzie – oznajmia niepocieszony przyjaciel.
-Są dwie opcje. Albo pójdzie na młodniki z prawej strony, albo w daglezje przy jeziorze. Tak czy siak będzie musiał pokonać szerokość leśnego duktu. Może się uda go zobaczyć. Idziemy – mówię, wyrywając się do przodu.
Kilka minut później jesteśmy na wysokim lesie. Z nogi na nogę, w pełnym napięciu pokonujemy kolejne metry. Byk odzywa się skromnie w gęstym młodniku. Jeden, drugi, trzeci krok i przyczajka, i tak do czasu, aż nie jesteśmy w połowie długości zagajnika. Stoimy, czekamy, nasłuchujemy. Głęboka cisza… Nagle wszystko się zmienia -  donośny ryk byka, stojącego 15-20m przed nami, wypełnia każdy zakątek tutejszej kniei. Na ten dźwięk stają mi wszystkie włosy, nawet te, których już nie mam. Przez kilka sekund widać ciemny, mocno już ścięty zad naszego przeciwnika. Znika w gęstwinie, podąża w lewo. Kilka chwil później pęka gałązka z prawej strony. Prawdopodobnie łanie idą w przeciwną stronę. Kilka minut wyczekiwania i nic, cisza jak makiem zasiał. Cała ekipa rozpływa się w powietrzu. Wracamy do auta komentując minione 2,5 godziny.
- Tutaj jest jego rewir, przypilnuj go i zobacz, co nosi na głowie – zachęca Marcin.
- Dzisiejszy wieczór odpada, ale załatwię 3 dni urlopu więc jutro z rana możemy tu zawitać – planuję przyszłość.
Wracamy do domu po pełnym wrażeń polowaniu. Ciekawość i rozbudzona wyobraźnia – to wszystko, co mamy…

W poniedziałkowy poranek, tak jak poprzedniego dnia, przed 5-tą jesteśmy w lesie. I tak jak wczoraj, będąc jeszcze przy aucie słuchamy, jak mój byk zakłóca ciszę. Dziś mamy inny plan. Od razu kierujemy się na ambonę, która stoi na środku łąki. Do 5.45 słuchamy porykiwań byka, który przed świtem milknie i niczym duch, uchodzi bezszelestnie. Pozostał jedynie ciepły trop, który za wiele nie mówi, tylko wzmaga ciekawość.
Jadę wieczorem w to samo miejsce. O 18-ej zasiadam na ambonie. Już po kwadransie, wychodzi kozioł, następnie koza z koźlakiem. Chwilę po nich byk daniela, taki tam łyżkarz, spaceruje po łące w odległości 60-70m. Cieszę oko, ale w myślach szukam czegoś innego. Kilka minut po 19-ej pojawia się łania z cielakiem. Defiladowym krokiem przechodzi przed amboną dając złudne nadzieje, że byk, stary cwaniak, będzie podążał jej tropem. Za szarówki sznuruje rudzielec, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, aby się złożyć do strzału. Siedzę do 20-ej, byka brak. Wracając do domu chwytam za komórkę dzwoniąc do Marcina.
- Jestem załamany. Obawiam się, że poszedł w długą. Była łania, a on nawet nie ryczał – wylewam swe żale.
- Sprawdzimy rano, spotkamy go jeszcze – podtrzymuje na duchu przyjaciel.

Szybko mija noc. O 4.30 jesteśmy gotowi, ruszamy na łowy. Ja bez emocji, bez wiary, choć nigdy wątpić nie należy. Po drodze planujemy nową taktykę. Dziś zasiądziemy na ambonie na wysokim lesie, aby nasz „wojownik” był przed nami, licząc, że na zejściu go spotkamy. Dwadzieścia minut później wysiadamy z auta. Cisza, że aż w uszach piszczy. Czekamy kilka minut - nic, po prostu nic. Powoli zmierzamy na ambonę. W połowie drogi, z doskonale znanego skrawka łąki dobiega dobrze znane mi ryczenie.
- Św. Hubercie! Wybacz, wybacz, że wątpiłem – cieszę się jak dzieciak.
Zasiadamy na ambonie. Marcin odpowiada na każdy ryk byka, aby przytrzymać go możliwie długo na otwartym. Gadają tak ze sobą, a ja, nowo narodzony łowca, czekam na świt.
- Ten byk nie jedno przeżył rykowisko. Już mnie irytuje. Musimy go dziś podejść – planuje Marcin.
- Mi tego dwa razy tłumaczyć nie musisz – wypowiadam z nadzieją.
- Jest 5.45, jak się jeszcze raz odezwie zaczynamy podchód, zanim zniknie tak jak wczoraj – snuje plany mój wabiarz.
Czekamy kilka minut, a tu cisza. Marcin wabi raz i nic. Po kilku minutach ponawia wab i znowu nic. Dzięki Bogu, po trzecim wabieniu byk ujawnia swoją obecność, ale jest już dalej niż był dotychczas. Nie ma czasu, zwierz odchodzi w dal. Schodzimy z ambony, przecinamy kawałek łąki, pokonujemy rów i czeszemy przedpole w szkłach lornetek. Nic, pustka. Idziemy dalej znajdując gorący trop, dokładnie w tym samym miejscu, co poprzednim razem. 
- Poszedł na górkę, idziemy pod drzewo nieopodal lasu, gdzie stoi ambona z wieczornej zasiadki – ponaglam Marcina.
Kilka minut podchodu i jesteśmy na miejscu. Marcin wabi, byk reaguje na naszą zaczepkę. 
- Jest w lesie za amboną , będzie przecinał łąkę – przewiduje kompan.
Idziemy za nim, wzdłuż łąki, za amboną, przez las, dochodząc na drugi koniec zielonego łanu. W szkłach lornetki widzimy naszego przeciwnika. Jest piękny, wręcz bajeczny. Stoi przy wzniesieniu, patrzy w naszym kierunku, rycząc w delikatnej mgle. Za daleko na strzał.
- Musimy podejść bliżej – gorączkuję się jak młody.
- Dobra, idziemy przez łąkę, ale tak, aby rosnące tam drzewa nas zasłoniły. Będę porykiwał, nie powinien zwiać – ustala Marcin.
Idziemy szybkim krokiem, dochodząc do drzew, które mają być świadkami mojego sukcesu. Byk stoi jak wryty, widzę go gołym okiem. Jest tak blisko… Szykuję podpórkę, szukam go w lunecie. Nie ma, nie ma go!!! 
- Zobaczył nas lub ruszył za łaniami. Dziś już d.u.p.a, może jutro… - spadają na mnie ciężkie słowa przyjaciela.
- Nie, nie, nie!!! Tak blisko, a zarazem tak daleko! W końcu go widzieliśmy, był tak piękny, że aż mało realny – zaczynam pogaduchę z przyjacielem.
Wracamy do samochodu. Idąc przez łąkę natrafiamy na liczne tropy tego zwierzaka. Wchodzimy na wysoki las. Jesteśmy już prawie na miejscu, do auta góra 50m.
- Słyszałeś? Odezwał się na łąkach – mówię do Marcina.
- Żartujesz? Nic nie słyszałem – odpowiada przyjaciel.
- Mówię Ci, na 100%. Chyba, że jestem tak zmęczony, że już słyszę to co chcę usłyszeć – ciągnę dialog.
- Jak chcesz, mogę spróbować po raz ostatni – powiedział Marcin wyciągając klosz.
Marcin ryczy delikatnie, a byk, niczym echo, odzywa się w głębi lasu, gdzieś na skraju łąki. Bez słów odwracamy się na pięcie i idziemy, skąd właśnie wracamy. Po drodze mijamy zarośniętą, biegnącą w głąb kniei, drogę.
- Dokąd idzie ta droga? – pyta Marcin.
- Na środek „koszczatej”, tej podmokłej łąki przy młodniku, przy którym staliśmy pierwszego dnia – tłumaczę w pośpiechu.
Po szybkich ustaleniach podchodzimy ową dróżką zbliżając się do byka. Po kilku minutach skradania znajdujemy się przy dołku, z tyłu którego, wśród gęstych krzaczorów, rosną  strzeliste sosny. Czaimy się, wypatrujemy byka, który słysząc nasze kroki i pękające gałązki, stał się bardziej aktywny.
- Jest, stoi przy krzakach. Pójdzie w naszym kierunku, uważaj – szepcze Marcin.
W lunecie sprawdzam przedpole. Prawo, lewo, lewo, prawo. Ok., będzie dobrze, byle tylko się pokazał. Czekam w napięciu, ale byka nie widzę. 
- Odbił na łąkę, pójdzie skrajem. Szybko, musimy dojść na skraj lasu – ponagla towarzysz przygody.
Zmieniamy pozycję o jakieś 20m. Znajdujemy prześwit pomiędzy drzewami, około metra czystego pola. Rozkładam podpórkę, szykuję się do strzału.
- Cholera, za dużo zwisających gałęzi, nie strzelę – denerwuję się z „leksza”.
- Strzelaj z kolana – podpowiada Marcin.
Przyklękam, kładę broń na nogę podpórki. Warunki strzeleckie są tu dużo lepsze. Przykładam lunetę do oka, aby po kilku sekundach zobaczyć go, jak powoli, niczym statek wpływający do portu, wchodzi w krzyż lunety. Tak, to on – mój byk, tak to ono – moje marzenie. Wyczekiwanie minionych lat, trud ostatnich dni, nadzieja i zwątpienie oraz wiele innych uczuć skupiają się teraz w jednym, małym, czerwonym punkcie.   Huk wystrzału, szarpnięte ramię, świst kuli, byk który znika z widoku i 3 łanie, które migają w lunecie. Wszystko jak w filmie z funkcją przewijania na podglądzie. 
- Trafiłeś? Widziałeś go dobrze? – zasypuje pytaniami Marcin.
- Widziałem go wyraźnie, krzyż nawet nie drgnął. Jeśli nie trafiłem w jakąś mało widoczną gałązkę, to powinien leżeć – odpowiadam drżącym głosem.
W pewnej chwili słychać trzykrotne, głuche bicie o ziemię.
- Leży, pisze testament – zapewnia Marcin.
Wychodzimy na skraj lasu i łąki. Zostawiam podpórkę i szukam zestrzału. Chodzimy, szukamy i nic. Wracam na miejsce strzału, powoli odtwarzam wydarzenia. Strzelałem bardziej w lewo, przy wysokich trawach. Idziemy we wskazane miejsce. W powietrzu czuć zapach piżma, ale farby, ścinki brak. Szukam przy rowie z wodą, nic nie znajdując. Bez psów się chyba nie obędzie. Szukamy dalej. Postanawiamy poszukać po drugiej stronie rowu, który trzeba obejść w koło. Marcin idzie przodem, a ja, z nadzieją rozglądam się po łące.
- Jest! Leży – informuje mnie przyjaciel, stając przy drugiej kępie wysokich traw.
Podchodzę do pierwszego w życiu byka. Uśmiech mam chyba dookoła głowy. Złom, serdeczne gratulacje, ostatni kęs i chwila refleksji. Głaszcząc pysk pięknego zwierza, podnoszę głowę, rozglądając się po otoczeniu. Wysoka, subtelna mgła, szeroko uśmiechnięte, wyspane słońce, młodnik skąpany poranną rosą i on, mój byk. Ileż to razy marzyłem o tym miejscu, o tej scenerii i  królu naszych lasów… Kilka głębokich wdechów i radość, radość, radość(!) w towarzystwie przyjaciela, któremu tyle zawdzięczam.

Jeszcze dziś, gdy staram się opisać małymi słowami te ogromne, radosne chwile, uchwycić nieuchwytny chwili czar, gęba szeroko mi się śmieje, a serce kołacze szybciej niż zwykle. I Tobie, drogi czytelniku, z głębi serca, takich chwil w życiu życzę.
Darz Bór!
Adrian(ooo)
Czarny zwierz
Polowanie
Młody zaczyna przygode z łowiectwem
Młody zaczyna przygode z łowiectwem i związane z tym obowiązki-przyjemnośćPuchar Zamknięcia Śród Strzelckich Opole
...w piękną ,pogodną niedzielę 02.10.2011r. na Strzelnicy Opole -Grudzice  odbyły sie ostatnie zawody  z cyklu śród strzeleckich .Frekwencji nie było, bo zjechało 19  zawodników ale nie miało to wiekszego znaczenia bo bój był zaciety...oprócz pogody organizatorzy Antoni Satuła i Piotr Karaś oprócz pogody przygotowali nam na wejście  sniadanko a na koniec smaczny bigosik, herbatke, kawę ...wszystkiego pod dostatkiem....zawody zakończył" poker" na kręgu-7 dubletów... ...poniżej trochę   fotografii...
05-10-11 17:56
autor: Adrianooo
04-10-11 23:03
autor: Piełka
04-10-11 10:54
autor: STRASER
04-10-11 00:21
autor: jarogol
03-10-11 10:11
autor: ARGO-3006
Pokoj mysliwski i lowisko Dobbrikow 
A tak wyglada pokoj kolegi  z 30 letnim stazem u ktorego poluje 
Trofea pozyskane w tym byk daniela wyceniony na srebny medal
Obwod nr1 Dobbrikow

Moje  pierwsze lowisko  Dobbrikow w Brandenburgi . 
Lowisko 280 h w tym 240 h laki w tym rzeka ,jezioro
40 h lasu ,  i remizy . 
Obwod nr 2 Rieben
Lowisko 320 h w tym 100h las,30 pola  reszta laki 

Zwierzyna wystepujaca w lowisku 
Daniel .sarna .dzik, 
drobna -zajac 
ptactwo -bazant ,kuropatwa .kaczka ,Lyska, Gesi .
 wszystkie drapiezniki w tym wilkiKozły minionego sezonu 2011
bażanty oraz koziołki
Pierwsze polowanie na bażanty w sezonie 2011 oraz moje koziołki.INTRODUKCJE BAŻANTA 23 09 2011
Wsiedlanie kuropatw przy którym uczestniczyły dzieci ze szkoły w Platerowie z opiekunem Jak również Wójt Gminy Platerów Nowy nabytek
02-10-11 23:35
autor: hubertus 7
02-10-11 21:36
autor: Piełka
02-10-11 21:26
autor: Piotr3
02-10-11 20:07
autor: Flinston
02-10-11 20:02
autor: zając1
Rykowisko 2011
Byk dziesiątak upolowany przez mojego kolegę - Edka. Strzał czysto komorowy, nie dał farby, odnaleziony przez moją sześciomiesięczna sunie Lenę.dzik
sezon 11/12
Myłkus
Jest godz. 18,30 na skraj lasu wychodzi piękny myłkus, duża uprawa pod B. Górą.byk  i dzik tatki
29.09.2011 o godz. 6.30 tatko pozyskał jelenia byka a dzik padł 11.10.2011 o 18.30
02-10-11 17:50
autor: marek17450
02-10-11 10:19
autor: Basior266
01-10-11 12:52
autor: TomekM
30-09-11 17:16
autor: Arton
29-09-11 21:56
autor: remol 308
Warsztaty w Trześni 2011
Roguś
Polowanie 2011/2012
Mój pierwszy byk
27-09-2011 około 18tej. 4-letni byk, tusza 99kg, regularny ósmakMoje łajki
29-09-11 21:16
autor: milysliwy20
29-09-11 21:05
autor: radziu018
29-09-11 16:05
autor: Krzysztof_K
29-09-11 11:15
autor: Odyniec_115kg
29-09-11 09:44
autor: Zagończyk
Tajga 
Posokowiec bawarski TAJGA - Moja nowa towarzyszka łowów, nowe doświadczenie i spojrzenie na polowanie. Ma dopiero 6 tygodni ale z czasem mam nadzieję, że uda się wrzucić zdjęcia jak dorasta i osiąga pierwsze sukcesy łowieckieKrajobrazy
Rykowisko
Po podejściu kilku byków, po dwutygodniowej tułaczce po łowisku św. Hubert obdarzył mnie niekoronnym dziesiątakiem.Rykowisko 2011
Byk pozyskany przez mojego Tatę. To dziewiąty byk którego udało mi się przywabić w ciągu tygodnia i wreszcie jednostronnie koronny :) Darz BórHunterx11
28-09-11 19:03
autor: pyrus
28-09-11 14:34
autor: wiarus43
28-09-11 09:59
autor: potrzask
27-09-11 17:00
autor: purzyk
27-09-11 13:44
autor: Hunterx11

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.