strona główna forum dyskusyjne


























Galerie ostatnio dodane



Bezkrwawe łowy...
Moja galeriamoje psiaki
AURA / ABI /  CAR IVAN z Kojca Diany 
Majówka 2010
Pierwszmajowe spotkanie. Na pierwszym planie wataha dzików a w oddali cmara danieli.Jubileusz 25 lecia Medalu Krakowskiego
Uroczystości Jubileuszowe związane z 25 leciem ustanowienia Medalu Za zasługi Dla Łowiectwa Krakowskiego odbyły się 7 kwietnia 2010 r. w pięknym Dworze Kościuszki w Krakowie.
03-05-10 10:34
autor: Matus
03-05-10 09:04
autor: cezetka527
02-05-10 23:11
autor: Princi
02-05-10 21:39
autor: Marcin2819
02-05-10 21:15
autor: OKOREK
Babskie pasje
Nie tylko łowiectwo i las. Moje "babskie pasje" nie zawsze są "babskie". Off-road, jazda konna, żeglarstwo, ASG, górskie wędrówki, survival, to tylko kilka... . Ofiary zimy itp.
spotkane na spacerach
Rzeczy małe
Wspólne prace
02-05-10 09:19
autor: Urtica
02-05-10 08:10
autor: luki84
02-05-10 08:06
autor: luki84
02-05-10 07:45
autor: rysioh
01-05-10 19:15
autor: Flinston
Dobry gospodarz jest jak kapitan okrętu.
DZIKI
Ambona
sezon 2009/2010
sezon 2009/2010 uważam za rozpoczęty!
Trofea
Witam wszystkich forumowiczów
Trofea Łowieckie sezon 2009/2010 i te troche starsze
Tereny Kł.Im.Św.Huberta we Wrocławiu  w rejonie Sobótki i Kobierzyc
(obwody polne)
Dokładam  równiez zdjęcia z obwodu w Świeradowie -jest co wspominać.

Darz Bór
01-05-10 19:12
autor: keram_j
01-05-10 18:45
autor: Flinston
01-05-10 18:30
autor: Flinston
01-05-10 16:40
autor: bartekd
01-05-10 12:47
autor: Miszka
Zrzuty
W tej galerii będę zamieszczał zdjęcia i opisy zrzutów podniesionych w 2010 roku.


Pozdrawiam, Darz Bór!!Na żółto
Magda i Andrzej - nasze polowania
Nasze wspólne i indywidualne polowania.Zbiorówka
Ja z Lochą (ok 70Kg)
21.11.2009Łoś 7-1
nowy nabytek - sztucer Łoś 7-1, kaliber 308W + luneta IOR 2,5-10x56
30-04-10 23:36
autor: PłaczekM
30-04-10 19:49
autor: bepa
30-04-10 17:39
autor: jawor1
30-04-10 15:28
autor: Karol O
30-04-10 11:19
autor: lsd
Dziki
W tej galerii umieszczał będe zdjęcia dzików ;)) Pozdrawiam, Darz Bór!krajobrazy
Mój pierwszy dzik
Mój PIERWSZY dzik strzelony 26.04.2010   ok.19:35, waga 48 kg…wypadki
Polowania
Mój pierwszy byk.
29-04-10 18:50
autor: PłaczekM
29-04-10 15:34
autor: wadera1979
28-04-10 22:32
autor: Hercia
28-04-10 21:00
autor: kecaj
28-04-10 18:41
autor: Smyk"
EXA z Bukowego Wzgórza
EXA po Duvadirto JOJÓ & BOSA znad Krutyni.

Więcej zdjęć na :

http://lajki.pl/galeria,exa_z_bw,51,1.html
polowania
Moje pierwsze w życiu piżmaki.
Dzięki uprzejmości forumowego Kolegi "Kocisko" miałem mozliwość zapolować na ziemi łódzkiej na piżmaki. Po krokim przywitaniu spakowaliśmy się w wóz i pojechaliśmy w łowisko, ponieważ mieszkaliśmy pod Łodzią w uroczo położonej wsi Władysławów. Posesja Zbyszka (łowczego miejscowego koła, dzieki którego życzliwości mogliśmy tam mieszkać) składa się z pięknego domu murowanego z czerwonej cegły, starej obory przerobionej na salon myśliwski i stodoły. Po środku podwórka rośnie piękna lipa, która daje cień dla biesiadników po otwarciu sezonu na kaczki - wiem to z opowieści. W salonie z potężnym  kominkiem (mieszczęcym w palenisku na raz pewnie ok 1 m3 drewna) wykończonym drewnem i obwieszonym trofeami spędzaliśmy dzień, natomiast spaliśmy w tym pięknym domku. To miejsce jest magiczne. Niby zwykła gospodarka, ale ma w sobie coś magicznego. Może to Ci wspaniali ludzie przebywający tam z nami sprawiali że czułem się tam tak wyjątkowo. Po długich rozmowach, wielu śmiesznych i pikantnych opowieściach, którymi Marcin sypał jak z rękawa, ciągnących się prawie do świtu ciężko było nam się zwlec z wyra na polowanie. Budzący nas Piotr zrezygnował nie widząc szans na to, zebyśmy wstali, ale po pół godzinie jednak zmobilizowaliśmy się i wstaliśmy. Krótka podróż i już byliśmy w łowisku, czyli pod domem Piotra. Na łowisko składały się stawy i zasilająca je rzeka. Krótki podchód i już Piotr pokazuje mi w górze rzeki pływającego szczura. Podszedłem go, skład i ...pudło. Byłem pewien, że wszystko było w porządku, a jak wyjaśnili mi Koledzy piżmak mógł na mój skład zanurkować i dlatego uszedł. Piotr i Marcin strzelili po jednym. Pierwszy raz zobaczyłem piżmaka. Zwierz ładny o pięknej skórce. Wtedy też dowiedziałem się, że moja Wega jest tak cięta na szczury. Jak na codzień stroni od wody to piżmaka aportowała pięknie i to z dość dużej odległości. To mnie ucieszyło bardzo. Po polowaniu szybka kawa u Piotra i pojechaliśmy na kwaterę odpocząć i pojeść pyszną potrawkę z zająca, której twórcą był Marcin. Na 16 byliśmy już ponownie gotowi do polowania. Tym razem ruszyliśmy na obiekt rybacki Psary. Potężne stawy od samego przyjazdu kipiały aż od bytującego tam ptactwa wodnego. Czernice, głowienki, krzyżówki cyranki, cyraneczki, krakwy, gęgawy, zbożówki a miedzy nimi jak przecinki czarne łyski. Tak wielkiego zagęszczenia wodnego ptactwa jeszcze nie widziałem. Na poczatek sprawdziliśmy ciągnący się po obiekcie rów (nie wiem czy to był doprowadzalnik czy odprowadzalnik - ważne, ze było w nim sporo wody). Tam kolejny raz spudłowałem piżmaka, ale i teraz strzał wydawał się idealny. Trudno pomyślałem i poszliśmy na obchód pierwszego stawu, gdzie spotkaliśmy Roberta też czajacego się na piżmaka. Jeszcze nic nie miał. Później się rozdzieliliśmy i patrolowaliśmy dwa różne stawy. Po przejściu może 1/3 długości grobli okalającej staw widzę, że staw przecina coś robiąc przy tym charakterystyczną falę na wodzie. Na dodatek ta smuga kierowała się prosto pod moje nogi. Złożyłem sie odpowiednio wcześniej nauczony poprzednimi porażkami i czekałem. Za kilkanascie sekund byłem już pewien, że jest to piżmak, a po skrócemiu dystansu do ok 15 m wiedziałem, że to już teraz. Strzał zatrzymał pluskającego się już teraz w miejscu piżmaka i widze jak na innej grobli Marcin odwrócił się pytając mnie gestami czy mam? Z uśmiechem nie schodzącym z twarzy uniosłem do góry zaciśnietą pięść ze sterczącym kciukiem. Mój uśmiech na twarzy podtrzymała Wega, która po komendzie "aport" nie patrząc na temperaturę wody poszła w nią jak ryba i aportowała mi szczura pod same nogi. Czegóż chcieć więcej: pierwszy w życiu piżmak i to aportowany przez mojego psa, który kaczek nie aportuje - no czasami od święta. Odebrałem gratulacje od Kota i poszliśmy dalej, nad ten sam rów, gdzie wcześniej pudłowałem. Jak tylko cała jego długość ukazała się naszym oczom Marcin szturchnął mnie w ramię i po cichu wyszeptal - PIŻMAK!!! Gdzie zapytałem? Tam, na końcu rowu. Już teraz widziałem falującą tam wodę. Szybko podbiegłem kilkadziesiąt metrów, a ostatnich kilka podchodziłem już złożony do strzału jak na trapie. Nie widziałem już fali, ale słyszałem jakieś chrobotanie. Tym razem piżmak siedział na brzegu i wcinał młode pędy trzciny. Strzał, a Wegi już nie było trzeba namawiać na aportowanie piżmaka. Marcin dołączył do mnie i ruszyliśmy dalej. Za jazem odsłonił się kolejny może 200 metrowy odcinek rowów. Marcin przytrzymał Kolę i powiedział, żebym sam ruszył jego brzegiem. Po może 70 m widze, że woda faluje jakieś 40 m ode mnie. Powolutku podszedłem na strzał i widze, ze z szuwaru wypłynął nie jeden ale dwa piżmaki jeden za drugim. Wegę już teraz to musiałem nie tyle namawiać do aportu co powstrzymywać, zeby nie poszła na żywe pizmaki. Przepuściłem je kawałek, zrobiłem jeszcze kilka kroków i skład. Wypływają: pierwszy schował się w zaroślach, a drugiego zdążyłem przekreślić. Strzał i widze jak charakterycznie piżmak pluszcze się na powierzchni wody. Strzelby nie opuściłem bo widziałem ruch w szuwarze. Dosłownie po 2 sekundach od pierwszego strzału pojawił się w trawach płożących się na wodzie drugi szczur. Szybki strzał i ...... MAM DUBLET!!!!!! To był szczyt  mojego  szczęścia. Już nic więcej nie potrzebowałem. Strzeliłem piżmaka płynącego, drugiego na lądzie widząc go w całej okazałości i do tego jeszcze ostatnia rzecz, którą można było sobie wymarzyć - dublet. W dodatku wszystkie aportowane przez moją Wegę. Coś pięknego. Szybki powrót na kwaterę i znów do rozmów. Tego wieczoru poznałem Liścia - brata Marcina. Obydwa Marciny to porządne chłopy. Po tak efektownym wyjściu już nie miałem ciśnienia polować z rana, więc można było wyluzować i się wyspać. Kolejnego wieczoru też byliśmy na Psarach, ale na 7 strzelb padły 4 piżmaki. Ja nawet nie widziałem piżmaka, ale i nie chciałem sobie psuć tej idealnej przygody sprzed doby, którą w dalszym ciągu żyłem. Za to poznałem kolejnych kilka równie serdecznych osób. Spacer po łowisku w takim towarzystwie to już jest coś wspaniałego. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i już nazajutrz musiałem wracać do domu, jednak wspomnienia tych cudownych łowów pozostaje jeszcze w mojej głowie do dziś, za co jestem Ci z całego serca wdzięczny KOCIE!!!!Zimowe fantazje...
...czasami  mam taką potrzebę.....spojrzeć  inaczej.....polowanie i moje psy
28-04-10 08:01
autor: dzikuu
27-04-10 22:16
autor: fredzel99
27-04-10 19:30
autor: mariandzik
27-04-10 18:56
autor: ARGO-3006
27-04-10 17:46
autor: Wojski Hreczecha

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
P&H Limited Sp. z o.o.